Monthly Archives: Listopad 2016

Cechy Faleńskiego

Liryk-refleksjonista najpełniej jednak wypowiedział się na kartach Meandrów, dużego zbioru fraszek, powiększanego we wznowieniach z r. 1898 i 1904; nie zawierają one całości dzieła, w rękopisie bowiem pozostały zarówno wiersze sprzed r. 1904, których nie było można drukować ze względów cenzuralnych, jak epigramy powstałe po tej dacie, m.in. Nagrobek własny, napisany u schyłku życia poety. Wzorem Meandrów były Fraszki Kochanowskiego, którym Felicjan poświęcił osobne studium krytyczne. Wyraz „wzór” znaczy tutaj nie tylko to, że śladem poety z Czarnolasu liryk warszawski swe wieloletnie spostrzeżenia ujmował w postaci epigramów, ale również i to, że wśród obfitego potomstwa Fraszek jedynie Meandry mogą pretendować do miana dzieła dorównującego pierwowzorowi. Są one bowiem artystycznie doskonałym pamiętnikiem poety niezwykle wrażliwego na przejawy życia, człowieka obarczonego mnóstwem kompleksów, ale równocześnie epigramatyka, ważącego starannie każde słowo i zamykającego myśl w słów tych jak najskromniejszych układach. Układy te cechuje precyzja wręcz geometryczna, wyrażana jednak bardzo plastycznie, bardzo obrazowo. O poziomie mistrzowskim Meandrów najlepiej chyba mówi szczegół anegdotyczny. Oto gdy w r. 1934, a więc w czasach żywiołowego kultu Norwida, Polskie Radio poświęciło audycję Felicjanowi, autora jej posądzono, iż do Meandrów włączył epigramy Norwidowskie.

Faleński

image Przeciwko owemu stygmatowi usiłował Faleński w spóźnionych poezjach młodzieńczych i groteskowych opowiadaniach prozą ratować się ironią romantyczną, broń ta jednak okazywała się zawodną, utwory te bowiem były „pieśniami spóźnionymi”, jak brzmiał tytuł zbioru liryków z r. 1893, ostatniego z wydanych za życia, choć na lat wiele przed zgonem autora. Skargom tym na marność szarego, prozaicznego żywota towarzyszyły wiersze patriotyczne, tematyką przypominające Maraton Ujejskiego, ale przeładowane chłodną erudycją i wskutek tego niezdolne przemówić do odbiorcy. Były one produktem poety intelektualisty, nie uczuciowca romantycznego, i to poety, który najwidoczniej szukał nowych dróg, ale znaleźć ich nie umiał. Trafił na nie wreszcie w dwu zbiorkach należących do najcenniejszych okazów polskiej liryki refleksyjnej, w Odgłosach z gór oraz w Meandrach, pisywanych od dawna, choć pierwsze ich wydanie nosi datę 1892. Odgłosy z gór to notatnik tatrzański złożony z utworów bardzo nierównych, jedne z nich bowiem odtwarzają wrażenia naiwnego turysty, bezradnego wobec bezmiaru niezwykłych doznań, inne zaś są wyrazem refleksyj filozoficznych o wybitnym podkładzie przyrodoznawczym. Pomysły niesłychanie śmiałe, które powrócą po latach u Leśmiana, łączą się tutaj z obrazami stereotypowymi, ale i jedne, i drugie otrzymują formę wyszukaną i wycyzelowaną, przy czym zwrotka pantum w wierszu zamykającym zbiorek dowodzi, iż epigonowi romantyzmu nie były obce zdobycze francuskiego Parnasu.

Jeż i inni

Widać to szczególnie wyraźnie, gdy zestawi się Jeża z jego współcześnikami krajowymi, jak Adam Pług, Wołody Skiba lub „Autor Kłopotów starego komendanta”. Pierwszy, Antoni Pietkiewicz, bo takie było nazwisko Pługa, w wierszu i prozie kontynuował tradycje gawędziarskie swych współpowietników, Syrokomli i Chodźki. Władysław Sabowski, literacko znany jako Wołody Skiba, uczestnik powstania styczniowego i emigrant po jego stłumieniu, powróciwszy do Warszawy, ogłosił kilkanaście powieści, z których jedynie Nad poziomy, świetna gawęda z życia szkolnego, ma widoki trwałości. Albert Wilczyński wreszcie, który zdobył uznanie gawędą Kłopoty starego komendanta, utrzymaną w tonie Ramot i ramotek A. Wilkońskiego, wydał na stare lata mnóstwo powieści, które z miejsca uległy zapomnieniu. Zapomnieniu niekoniecznie słusznemu. Epigonowie gawędy romantycznej w prozie znajdą prędzej czy później swego odkrywcę, który wysoko oceni ich zasługi w dziedzinie drobnorealistycznego odtwarzania życia, zasługi literackich historyków dawnego obyczaju. Co to znaczy, zilustrować można na przykładzie powieści Wilczyńskiego. Pisarze romantyczni aureolą wielkości otoczyli żołnierza narodowego, ukazując go w chwilach uniesienia bojowego, w momentach tryumfów i klęski.