Daily Archives: 10 listopada 2016

Jadwiga Łuszczewska

Jadwiga Łuszczewska, pisująca przez lat wiele pod pretensjonalnym pseudonimem Deotymy, a więc natchnionej wieszczki z Uczty Platona. Wieszczka nadwiślańska zawodowo uprawiała natchnienie. Już bowiem jako młoda dziewczyna zasłynęła improwizacjami w salonie swych rodziców, a z biegiem lat królowała w salonie własnym, otoczona gronem wielbicieli, którzy snobistycznie głosili kult mizdrzącej się poetessy, by wyśmiewać ją poza oczyma. Deotyma była niezwykle płodną autorką, sypiącą z rękawa tomy poezyj, dramatów, powieści wreszcie. Szczególnie często nawiedzała krainę historii, pomysły z niej czerpane opracowując w stylu „żywych obrazów”, które podówczas z upodobaniem wystawiano na scenach amatorskich i zawodowych. O jej smaku artystycznym świadczyć może epizod z poematu Wanda, w którym podaniowa królewna urządza dla Rytygiera przyjęcie w postaci okrężnego, a zachwycony gość tańczy z gospodynią w pierwszą parę i śpiewa ku jej czci krakowiaka, w dodatku opartego na łacińskim epigramie Kadłubka, czego uczona autorka nie omieszkała zaznaczyć w uczonym przypisie. Pod koniec życia zaś, czerpiąc natchnienie z mszy w lym celu zakupywanych, pisała Deotyma ogromny poemat Jan Sobieski pod Wiedniem, poziomem i charakterem przypominający płody podrzędnych literatów epoki przedmickiewiczowskiej. Z powieści jej do dziś powodzeniem się cieszy powieść Panienka z okienka, poczytywana za jeden z niewielu obrazków życia mieszczańskiego, i to obrazków marynistycznych.

Leonard Sowiński

image Liryk, satyryk, dramaturg i powieściopisarz, ale i on nie potrafił uniknąć losu rówieśników, który wyraził w zdaniu „Czas poezji przeminął, myśmy zabici!” Istotnie bowiem zjawiskiem podówczas pospolitym w świecie pisarskim był alkoholizm, kończący się nieraz dogorywaniem w szpitalach dla umysłowo chorych lub samobójstwem. Z dorobku zaś poetyckiego całej tej grupy bardzo niewiele przetrwało nawet w antologiach. Pamiętać jednak trzeba, iż na przełomie stuleci XIX i XX tysiące dzieci powtarzało z przejęciem wierszyk „Kto ty jesteś? – Polak mały”, tj. Władysława Bełzy Katechizm polskiego dziecka, by w kilkanaście lat później z nie mniejszym przejęciem śpiewać piosenkę żołnierską „A kto chce rozkoszy użyć”, utwór Władysława Tarnowskiego, który starą pieśń wojskową wzbogacił motywami nowymi, powstańskimi. Jak dalece zaś – dzięki tradycyjnie romantycznemu kultowi poezji – za poezję uchodziło pospolite „rymarstwo”, graniczące wyraźnie z grafomanią, dowodzą dwa wypadki znamienne. Pierwszy to twórczość arystokraty podolskiego, Wojciecha Dzieduszyckiego, głośnego dowcipnisia i ruchliwego polityka. Słynny z swych konceptów „hrabia Wojtek” był równocześnie erudytą-amatorem, znawcą filozofii greckiej i kultury antycznej, dzięki czemu mógł sobie pozwolić na pisanie powieści z życia starożytnego, nieświetnych wprawdzie, ale niesłusznie zapomnianych, nadto zaś popełnić Baśń nad baśniami, tasiemcowaty poemat zbudowany z wątków folklorystycznych, podaniowych i bajkowych.